Etykiety

piątek, 7 października 2011

88. No i mam swojego Klimta :)

Dzisiaj pokaze Wam haft, ktory przelezal w szufladzie przez trzy lata.
Za sprawa mojej tesciowej, jutro chce kupic do niego ramke i powiesic go w salonie :)
A czemu dzieki niej?
A to dlatego, bo zeby mi sie go lepiej wyszywalo, narysowalam sobie kratki olowkiem. Wiem, wiem, madra nie jestem, ale jeszcze wtedy jak go wyszywalam, nie znalam magicznych pisakow :)
Szorowalam potem ten olowek kilka razy i nic :(
Po pewnym czasie stracilam cierpliwosc i haft wyladowal w szufladzie.
No i teraz przyjechala tesciowa, a ja jak wiecie, szukalam jej roznego zajecia i przypomnialam sobie o tym nieszczesnym obrazie :)
Cala noc moczenia w odplamiaczu, a potem ok godziny szorowania szczoteczka z zastosowaniem roznych srodkow.
Pomoglo!!!



Obraz w koncu ujrzy swiatlo dzienne :)


21 komentarzy:

  1. Cudnie,że wybielacz niteczek muliny nie wybielił;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczny haft, jak dobrze że udało się go uratować. Ja nigdy nie rysuję kratki, nawet magicznymi pisakami, dlatego też nie miałam takiego problemu ale za to czasem muszę pruć ;)
    Pozdrawiam Ania :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fantastyczny obraz. Ja też kiedyś zabawiłam się z ołówkiem i szarpałam się potem z dziadem, że hoho. W końcu jakoś odprałam, ale potu przy tym całe wiadro :) Powtarzam, obraz rewelacja.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Haft piekny :-) A ja mam wprost odwrotne doświadczenia... Teraz używam tylko mięciutkiego olówka do robienia zaznaczników, na mazaku spieralnym się przejechałam i zniszczyłam jeden haft - już nigdy :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Warto było! Podziękuj teściowej, obraz jest piękny!

    OdpowiedzUsuń
  6. Haft jest zachwycający! Po prostu cudo! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny jest, normalnie oczu oderwać nie można.ciekawe jaką ramkę dobierzesz, pokarz koniecznie. a przy okazji zapytam czy masz może jeszcze wzór?

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak oprawisz to pokaż od razu ;o) Cudny haft ;o)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przepiękny haft, żal by było, gdyby został w szufladzie. Teściowej należą się podziękowania.

    OdpowiedzUsuń
  10. I Ty takie cudności skrywałaś w szufladzie? Przepięknie. Cieszę się, że odniosłyście sukces z ołówkowym wrogiem:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja na szczęście epizodu z ołówkiem nie miałam, bo mając małe dzieci miałam spieralne flamastry.A teściowej gratulacje za wytrwałość. Obraz piękny.

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj, skąd ja to znam.....też walczyłam kilka razy z ołówkiem. Wytrwała kobieta, ta Twoja teściowa :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Witaj,
    uwielbiam Klimta! Zachwyca mnie w nim nie tylko intensywna kolorystyka, ale ta charakterystyczna kreska i kontury elementów w jego obrazach. Podziwiam, że tak Ci się udało wiernie to zachować:) Jestem pod wrażeniem, jak moi przedmówcy.
    Poza tym dziękuję za wizytę w Przędzalni Rozmaitości i udział w mojej zabawie. Chętnie przyłączam się też do grona Twoich obserwatorów i serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Haft jest prześliczny!!! A w ramkach będzie istne CUDO:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Haft jest przepiękny!!!
    Uwielbiam Klimta...

    Serdecznie pozdrawiam i dziękuje z serca za odwiedziny na blogu i miłe słowo:)
    Uściski i promyki jesiennego słonka posyłam.

    Peninia

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak to przeczytałam to zaczęłam się obawiać o mój hafcik. Aż gęsto na nim od ołówka :/ ale szczerze wierzę w moc wody z octem - ponoć to pomaga...

    OdpowiedzUsuń
  17. I całe szczęście, że już nie będzie leżał w szufladzie. Śliczny!

    OdpowiedzUsuń